Gaga w Vanity Fair: czuję się bardziej jak misjonarka niż jak gwiazda popu

Grudzień 11, 2016 3:58 pm

Na tym albumie mówisz wiele o sobie i swojej rodzinie, całkowicie ujawniają się Twoje włoskie korzenie.

Czuję się na wskroś Włoszką: mój dziadek Joseph Giuseppe Germanotta przeniósł się z Palermo do Nowego Jorku przez Ellis Island; jego mama Angelina pochodzi z miejscowości Santa Lucia Del Mela w Mesynie. Moja babcia z kolei wywodzi się z Wenecji. Ten album jest hołdem dla Joanne Stefani Germanotty, siostry mojego ojca, która zmarła w Ameryce w wieku 19 lat. Ta tragedia sprawiła, że cierpiały całe pokolenia mojej rodziny.

 

Dlaczego akurat teraz zdecydowałaś się o tym opowiedzieć?

To nie był wybór, ale konieczność. Ja i moja siostra Natali czułyśmy smutek z powodu śmierci Joanne, lecz przez lata nie potrafiłyśmy jej zrozumieć. Czasem pytam samą siebie, czy naprawdę znam mojego ojca, ponieważ po utracie członka rodziny człowiek kompletnie się zmienia. Dorastając, widziałam po twarzach rodziców i krewnych, którzy jak porządni Włosi spotykali się przy stole, że za nią tęsknią.

 

Czy Twój tata mówił o tym otwarcie?

Nie, opowiadały mi o tym babcia Angelina i mama. Gdy pytałam jej: Mamo, czemu tata płacze? Czemu tyle pije? Czemu zawsze jest zdenerwowany? Czemu nie poszedł dziś na mszę?, odpowiadała: Tata wiele przeszedł, odkąd jako młodzieniec stracił swoją siostrę. Módl się za niego, bo nie jesteś w stanie zrozumieć, jak mocno go to boli. Dziś mój ojciec przychodzi się do mnie modlić, trzyma mnie za rękę i mówi, że musimy być wdzięczni i rozmawiać z Bogiem. Dziś już nie pije – przestał dwa lata temu. Obserwowałam jego regenerację i chciałam, żeby właśnie o tym opowiadał album – chciałam powiedzieć całemu światu o stracie i cierpieniu, które dotknęło moją rodzinę, i pomóc poradzić sobie z nim osobom będącym są w podobnej sytuacji. Aby osiągnąć ten cel, musiałam zacząć komunikować się w bardziej ludzki sposób: tekstów nie mogła napisać Lady Gaga, musiała je pisać Joanne – tak też mam na drugie imię.

 

Czytałam, że Twój ojciec jest nadopiekuńczy w stosunku do Ciebie i Twojej siostry. Myślisz, że ma to coś wspólnego ze śmiercią jego siostry?

Zdecydowanie. Wciąż martwił się, że to znów się zdarzy, a taka tragedia sprawia, że człowiek czuje się bezradny. Przez lata myślałam, że mój tata złościł się z mojego powodu. Gdy jesteśmy dziećmi, czujemy to, co czują nasi rodzice, lecz czasem bywa to bolesne, ponieważ w tym wieku kocha się najczystszą miłością i powinno się myśleć o byciu po prostu dzieckiem. Dorastając, stajemy się bardziej świadomi i gotowi, aby powiedzieć: Tato, możesz pójść inną drogą, pozbądź się upiorów przeszłości, jestem tu i możesz mnie kochać. Twoja trauma minęła, nie musisz żyć z nią każdego dnia. O tym właśnie jest Joanne: nauczyłam się wybaczać i współczuć nie tylko mojemu ojcu, lecz także wszystkim innym osobom, które nie potrafiły poradzić sobie ze stratą. Chciałabym, aby mój przekaz dodawał siły w walce z każdym rodzajem przeszkód. Połączyłam folk, pop i country – gatunek, który w Stanach Zjednoczonych bardzo się ceni – aby dotrzeć do każdego.

 

Dwa miesiące temu przyznałaś, że zmagałaś się z depresją.

Pięć lat temu ciążyła na mnie presja związana z pracą. Rozstałam się wtedy z moim menadżerem Troyem Carterem. Leczyłam się później przez długi czas i wciąż nie wyleczyłam się całkowicie, moje ciało nie do końca poradziło sobie z następstwami całej tej ciężkiej pracy i stresu związanego z koncertami. Jestem skazana na chroniczne bóle, ale nie potrzebuję współczucia – wielu ludzi zmaga się z tym samym problemem, jesteśmy silni i każdego dnia dajemy z siebie wszystko. Niedawno zdiagnozowano u mnie zespół stresu pourazowego, czyli zaburzenia, których istotę ciężko wytłumaczyć w wywiadzie. Mogą je wywołać zdjęcia, słowa lub historie, które przypominają mi o tym, jak ciężko kiedyś pracowałam, i sprawić, że zwyczajnie zacznę panikować. Przeżywam to

Lady Gaga dla włoskiego Vanity Fair: czuję się bardziej jak misjonarka niż jak gwiazda popu.

 

Na tym albumie mówisz wiele o sobie i swojej rodzinie, całkowicie ujawniają się Twoje włoskie korzenie.

Czuję się na wskroś Włoszką: mój dziadek Joseph Giuseppe Germanotta przeniósł się z Palermo do Nowego Jorku przez Ellis Island; jego mama Angelina pochodzi z miejscowości Santa Lucia Del Mela w Mesynie. Moja babcia z kolei wywodzi się z Wenecji. Ten album jest hołdem dla Joanne Stefani Germanotty, siostry mojego ojca, która zmarła w Ameryce w wieku 19 lat. Ta tragedia sprawiła, że cierpiały całe pokolenia mojej rodziny.

 

Dlaczego akurat teraz zdecydowałaś się o tym opowiedzieć?

To nie był wybór, ale konieczność. Ja i moja siostra Natali czułyśmy smutek z powodu śmierci Joanne, lecz przez lata nie potrafiłyśmy jej zrozumieć. Czasem pytam samą siebie, czy naprawdę znam mojego ojca, ponieważ po utracie członka rodziny człowiek kompletnie się zmienia. Dorastając, widziałam po twarzach rodziców i krewnych, którzy jak porządni Włosi spotykali się przy stole, że za nią tęsknią.

 

Czy Twój tata mówił o tym otwarcie?

Nie, opowiadały mi o tym babcia Angelina i mama. Gdy pytałam jej: Mamo, czemu tata płacze? Czemu tyle pije? Czemu zawsze jest zdenerwowany? Czemu nie poszedł dziś na mszę?, odpowiadała: Tata wiele przeszedł, odkąd jako młodzieniec stracił swoją siostrę. Módl się za niego, bo nie jesteś w stanie zrozumieć, jak mocno go to boli. Dziś mój ojciec przychodzi się do mnie modlić, trzyma mnie za rękę i mówi, że musimy być wdzięczni i rozmawiać z Bogiem. Dziś już nie pije – przestał dwa lata temu. Obserwowałam jego regenerację i chciałam, żeby właśnie o tym opowiadał album – chciałam powiedzieć całemu światu o stracie i cierpieniu, które dotknęło moją rodzinę, i pomóc poradzić sobie z nim osobom będącym są w podobnej sytuacji. Aby osiągnąć ten cel, musiałam zacząć komunikować się w bardziej ludzki sposób: tekstów nie mogła napisać Lady Gaga, musiała je pisać Joanne – tak też mam na drugie imię.

 

Czytałam, że Twój ojciec jest nadopiekuńczy w stosunku do Ciebie i Twojej siostry. Myślisz, że ma to coś wspólnego ze śmiercią jego siostry?

Zdecydowanie. Wciąż martwił się, że to znów się zdarzy, a taka tragedia sprawia, że człowiek czuje się bezradny. Przez lata myślałam, że mój tata złościł się z mojego powodu. Gdy jesteśmy dziećmi, czujemy to, co czują nasi rodzice, lecz czasem bywa to bolesne, ponieważ w tym wieku kocha się najczystszą miłością i powinno się myśleć o byciu po prostu dzieckiem. Dorastając, stajemy się bardziej świadomi i gotowi, aby powiedzieć: Tato, możesz pójść inną drogą, pozbądź się upiorów przeszłości, jestem tu i możesz mnie kochać. Twoja trauma minęła, nie musisz żyć z nią każdego dnia. O tym właśnie jest Joanne: nauczyłam się wybaczać i współczuć nie tylko mojemu ojcu, lecz także wszystkim innym osobom, które nie potrafiły poradzić sobie ze stratą. Chciałabym, aby mój przekaz dodawał siły w walce z każdym rodzajem przeszkód. Połączyłam folk, pop i country – gatunek, który w Stanach Zjednoczonych bardzo się ceni – aby dotrzeć do każdego.

 

Dwa miesiące temu przyznałaś, że zmagałaś się z depresją.

Pięć lat temu ciążyła na mnie presja związana z pracą. Rozstałam się wtedy z moim menadżerem Troyem Carterem. Leczyłam się później przez długi czas i wciąż nie wyleczyłam się całkowicie, moje ciało nie do końca poradziło sobie z następstwami całej tej ciężkiej pracy i stresu związanego z koncertami. Jestem skazana na chroniczne bóle, ale nie potrzebuję współczucia – wielu ludzi zmaga się z tym samym problemem, jesteśmy silni i każdego dnia dajemy z siebie wszystko. Niedawno zdiagnozowano u mnie zespół stresu pourazowego, czyli zaburzenia, których istotę ciężko wytłumaczyć w wywiadzie. Mogą je wywołać zdjęcia, słowa lub historie, które przypominają mi o tym, jak ciężko kiedyś pracowałam, i sprawić, że zwyczajnie zacznę panikować. Przeżywam to tak samo, jak przeżywałam to pięć lat temu, lecz dzisiaj mam wokół siebie fantastyczny team, który troszczy się o moje ciało i umysł, i moją godność kobiety, która sama decyduje, kiedy posłuży się swoim ciałem. Dziś powinnam czuć się w porządku, lecz te zaburzenia nie zawsze pozwalają mi stawić czoła rzeczywistości, co mnie przeraża.

 

A co przerażało Cię wtedy?

W czasie Born This Way Ball Tour czułam wielki strach, lecz nie wiedziałam dlaczego. W jakiś sposób odkryłam, że miało to coś wspólnego z moim mózgiem, lecz trzeba było pięciu lat i wielu psychiatrów, by w pełni to zrozumieć. Dziś tutaj jestem, lecz walczę każdego dnia. Chcę, żeby Joanne uświadomiła ludziom, że też jestem człowiekiem – ani lepszym, ani gorszym niż oni. Wiele osób się na mnie wzoruje, dlatego zdecydowałam się poruszyć temat moich problemów.

 

Myślisz, że przemoc seksualna, której doświadczyłaś, przyczyniła się do Twojej depresji?

Cierpię na depresję od bardzo dawna, a gwałt, który przeżyłam w wieku 19 lat, z pewnością wywołał u mnie traumę. Jednak moje skomplikowane zaburzenia są przede wszystkim skutkiem ignorowania moich problemów przez lata. W czasie Born This Way Ball Tour wiele razy wyjaśniałam menadżerom, że jestem chora. Prosiłam o pomoc osoby, które dla mnie pracowały, lecz nikt mnie nie słuchał. Nikt nie rozumiał, jak złe było to, że wykorzystał mnie producent. Nikt się mną nie opiekował, a wszystko toczyło się tak, jakby nic się wydarzyło.

 

Przedstawienie musi trwać…

Dokładnie. Wszyscy wolą zarabiać i udawać, że nic się nie stało. Jeśli nikt nie słucha cię przez tak długi czas, twoje ciało i umysł w końcu przestaną prawidłowo funkcjonować. Już nie wiesz, kim jesteś, nie potrafisz wyrazić tego, co czujesz – ponieważ jesteś chory psychicznie i dosłownie sparaliżowany. Później złamałam biodro p

podczas koncertu. Gdy obudziłam się po operacji, nie było przy mnie mojego menadżera i czułam się jeszcze mniej kochana. Dla mojej wytwórni byłam tylko maszynką do robienia pieniędzy. Od tamtego czasu coś się we mnie zmieniło, udowodniono, że niektóre części mojego mózgu łączą się z różnymi częściami mojego ciała. Strach i panika szybko i silnie na mnie oddziałują, więc gdy ktoś podchodzi do mnie od tyłu, nawet jeśli to normalne, to panikuję i przesadnie reaguję. Dzieje się tak, bo wciąż ciągnie się za mną ten sam brak terapii i uwagi, przez który cierpiałam kiedyś.

 

Przez ostatnie 5 lat byłaś w związku z Taylorem Kinneyem. Pomagał Ci?

Tak, zawsze był i wciąż jest bardzo kochający. Wciąż jest moją miłością i dobrym przyjacielem. Również moja rodzina bardzo mi pomogła.

 

Gaga przestaje mówić. Płacze.

I wszyscy ludzie, z którymi pracuję dzisiaj. To było ważne, aby pozbyć się człowieka, który kontrolował moje życie, zupełnie się mną nie przejmując. Mam nadzieję, że opowiadając tę historię, zachęcę kobiety i mężczyzn, by pozbywali się osób takich jak on. Rozumiejąc swój ból, odważnie zaakceptuj go i walcz z nim – taki przekaz płynie z moich piosenek.

 

Nawet Twoja koleżanka Adele przyznała, że zmagała się z depresją. Czy jesteście wyjątkowo wrażliwe?

Czuję wielką bliskość z Adele i wszystkimi artystami, którzy walczyli z tą chorobą. Łączy nas wielka i głęboka wrażliwość, ponieważ chcąc być kreatywnymi, analizujemy emocje ze szczególną uwagą. Potrzebujemy współczucia i miłości. Mam nadzieję, że osoby takie jak ja, Adele czy Selena Gomez, która też mówiła o tym problemie, będą pokoleniem artystów, którzy nigdy nie umrą z powodu tego, że nikt się o nich nie troszczył. Wielu młodych muzyków bardzo ciężko pracuje i nikt nie przejmuje się ich zdrowiem psychicznym. To musi się skończyć.

Innym ciężko zrozumieć ten przekaz. Widzą Was jako szczęśliwych, pięknych, sławnych i bogatych.

Pieniądze nie dają szczęścia. Podróżowałam po całym świecie i to w najbiedniejszych miejscach widziałam najszczęśliwszych ludzi. Prawdziwe szczęście bierze się z miłości, przyjaźni, właściwych relacji, sportu. Czuję się szczęśliwa, gdy dzielę się miłością z fanami, a nie wtedy, gdy pokazuję, ile mam. Tym, co najważniejsze, jest uprzejmość. To jej potrzebujemy najbardziej.

 

Czy kiedykolwiek myślałaś o tym, żeby z powodu swoich dolegliwości zrezygnować z pracy w przemyśle muzycznym?

Codziennie o tym myślę. Wiem, że w każdym momencie mogłabym to rzucić, wrócić do domu i być szczęśliwa. Lecz później znów stałabym się nieszczęśliwa, wiedząc, że nie osiągnęłam jeszcze swojego celu. Moja relacja z Bogiem jest silna, a to przypomina mi o tym, po co tu jestem. Prawda jest taka, że czuję się bardziej jak misjonarka niż jak gwiazda popu.

 

Zobacz zdjęcia z tej sesji ——>  http://gagapolska.pl/galeria/thumbnails.php?album=1886

autor: Żenia

Komentarze